Informacje polityczne

Internet Comments Off

Media zamiast atakować PO-PSL skupiają swoje wysiłki na niszczeniu opozycji tak jak na Białorusi. Przoduje w tym oczywiście portal gazeta.pl, a pozostałe z układu starają się doścignąć lidera.

Grupowanie nagłówków treści z portali informacyjnych to jeden ze sposobów na porównanie informacji, jej jakości, stronniczości. Doskonale spisuje się wyszukiwarka, pozwala na znalezienie wiadomości i przejście do pełnej treści. Chmura tagów to przydatna sprawa, dzięki niej można się zorientować jakiego typu wiadomości dominują.

Polska polityka nas zaskakuje, sejm nie pracuje, rząd nie ma pomysłu na nowe ustawy a ludziom coraz gorzej się żyje. Od czasu wyborów nie przeszła żadna ustawa która by polepszyła warunki bytowe obywatelom.

Najbardziej nieobiektywnym medium jest jednak grupa ITI mająca telewizję TVN, WSI24 oraz onet.pl. Materiały puszczane w TVN24 często są przygotowane w ten sposób by pokazać w dobrym świetle rząd Donalda Tuska a w złym PIS. Ostatnio skończyło się to bojkotem tej grupy kapitałowej przez Prawo i Sprawiedliwość.

Serdecznie zapraszam do odwiedzenie strony - Nowości polityczne. Ilość zebranych informacji jest całkiem spora a będzie jeszcze bardziej okazalsza.

Nazwa “Kraków”

Internet Comments Off

Nazwa miejscowa Kraków, jako określenie wawelskiego i podwawelskiego zespołu osadniczego, występuje po raz pierwszy w relacji podróżnika arabskiego Ibrahima ibn Jakuba. Kolejnym dokumentem w którym wymienia się nazwę Kraków jest akt Dagome iudex, czyli wadliwe streszczenie na mocy którego Mieszko I z żoną Oda i synami Mieszkiem i Lambertem oddają swoje państwo pod opiekę stolicy Apostolskiej. Kraków jako nazwa jest zaliczana do grupy nazw dzierżawczych i mających bardzo czytelną odimienna budowę. Sugeruje ona siedzibę Kraka, zatem mozna przypuszczać że imię takie rzeczywiście istniało poza legendą. Racjonalnie odczytując historię miasta zamkniętą w jego nazwie należałoby przyjąć, że w nieznanym dokładnie czasie niejaki Krak założył gród, który zwano Krakowem i tyle wynika z samej nazwy. Wiadomości spoza źródeł historycznych wskazuje natomiast, że gród Kraka był znaczny i odegrał dużą rolę ponieważ jego nazwa utrwaliła się w tradycji. Nie ma wątpliwości, że początkowo łączyła sie tylko i wyłacznie z jednym pojedyńczym obiektem, bedącym siedzibą Kraka i jego następców, których można potraktować jako swoistych “władców” plemiennych. Szukając tego obiektu w zespole osadniczym aktualnego Krakowa, należałoby wziąć pod uwagę przede wszystkim Wawel. Za tym twierdzeniem przemawiają wprawdzie wątłe ślady grodu na wzgórzu wawelskim, które dają sie łączyć z rodziną wielkich grodów epoki plemi Potwierdzają to wczesne i stosunkowo liczne obiekty skaralne wzgórza wawelskiego, które musiało być zatem w początkach chrześcijaństwa polskiego najważniejszą siedzibą licznej elity władzy. Przemawia za tym wreszcie znaczne i trwałe osadnictwo u stóp Wawelu, które razem z Wawelem tworzyć musiało krakowskie pramiasto, a równocześnie trzon osadniczy rejonu górnej Wisły. Znaczenie i dynamikę rozwoju Krakowa wczesnośredniowiecznego podkreśla, potwierdzona badaniami, obecność już od drugiej połowy X w. kamiennych budowli: pałacu władcy i licznych kościołów.

Portale obywatelskie - prawdziwe dziennikarstwo?

Internet Comments Off

Redakcje sądzą, że od dziennikarzy obywatelskich będą kiedyś dostawać supernewsy. Nowy zwierzak w płockim zoo, plany budowy pierwszego hotelu w Dąbrowie Tarnowskiej, ostrzeżenie przed syropem dla dzieci z drobinami teflonu – m.in. takie tematy znajdziemy w portalach stworzonych na zasadzie dziennikarstwa obywatelskiego. Niektóre informacje są przesyłane bardzo szybko, inne nawet kilka dni po zdarzeniu, choć informacje trafiające do portali dziennikarstwa obywatelskiego nastawione są na szybkość i aktualność. Gdy w kraju niewiele się dzieje wiadomości od widzów zapełniają serwisy.

Twórcami na polskich portalach sa uczniowie, studenci, emeryci, księgowi księża, a także bezdomni. Ich teksty po mniejsze lub wiekszej obróbce redakcyjnej są zamieszczane w sieci. Różny jest poziom takich portali, trudno tam jednak znaleźć naprawdę dobre wiadomości. Czytając niektóre można dojść do wniosku że tworcami są głównie niespełnieni dziennikarze i filozofowie.

Dla wzmocnienia marki gazety telewizji czy portalu można zastosować dziennikarstwo obywatelskie, czyli źródło informacji i ciekawych tematów, a także pozyskiwania cennych kategorii ludzi - świadków zdarzeń czy też osób które chca coś sprecyzować lub uaktualnić. Informacje od widzów czasami są wykorzystywane w serwisach i wtedy zostaja oznaczone specjalnym, a także mowi o tym prezenter.

Często jednak są to informacje które normalnie nie zostały by umieszczone w poważnych mediach np. płonący wagon kolejowy. Może jako dziennikarze podchodzimy do wielu spraw zbyt rutynowo? Oprócz suchych policyjnych statystyk warto pokazać zniszczony samochód, żeby wstrząsnąć kierowcą i przemówić do jego wyobraźni.

Dinozaury - czy my także podzielimy ich los?

Hobby i rozrywka, Internet, Nauka i Edukacja Comments Off

Naukowcy próbują się dowiedzieć w jaki sposób taki silny gatunek nagle wymarł. W tym celu trwają wykopaliska kości dinozaurów. dinozaury były wspaniałymi zwierzętami, które szybko powstały i tak samo szybko umarły. dinozaur fascynuje swoją budową jak i przystosowaniami do tamtejszego środowiska. Że by uniknąć takiej sytuacji dinozaury mięsożerne atakowały ofiary w stadach, aby dać radę nawet największym dinozaurom jak np. stegozaur. Dinozaury roślinożerne natomiast żywiły się liście i inne rośliny. Były przez to były powolne, bo nie miały rozwiniętych mięśni. Czemu? Ponieważ nie biegały za swoją “ofiarą” jak dinozaury mięsożerne. Jedną z nich jest wybuch wielkiego wulkanu, który swoim pyłem zasłonił słońce przez co wyginęły rośliny, no i efekt łańcuchowy - dinozaury roślinożerne wyginęły z braku roślinności, a następnie umarły dinozaury mięsożerne. Na szczęście w internecie mamy zdjęcia dinozaury , dzięki którym mamy co nieco więcej wiedzy o wyglądzie tych prehistorycznych stworzeń. Bardzo dawno temu… Miliony lat temu żyły na naszej planecie dinozaury. Jak takie silne dna mogło tak nagle wyginąć? Jest wiele hipotez. Gdy ciężko było o jakieś pożywienie dinozaury mięsożerne jadły napotkaną padlinę. Jedne Dinozaury były wielkości kurzego jajka, inne natomiast osiągały wielkości kilku ciężarówek! Każdy dinozaur był inny. Dinozaury dzielimy na mięsożerne i roślinożerne. Dinozaury mięsożerne jadły słabsze lub chore dinozaury roślinożerne.

Aparat, który jednoczy

Hobby i rozrywka, Internet Comments Off

Jest śmieszny, mały i przezroczysty. Widać wszystkie jego mechanizmy. Nazwali go „jednorazowym”. Taki niepozorny, a jednoczy ludzi porozrzucanych po całej Polsce. To aparat fotograficzny – narzędzie akcji „Cameracrossing”, inicjatywy internetowych fotoblogerów.

Fotografuję, bo lubię. Reszta jest mało istotna.
- Ale cacko! Na oko ma matrycę o rozdzielczości co najmniej 17 milionów pikseli. – śmieje się Dawid Markoff, młody fotografik, trzymając w rękach jednorazówkę. Właśnie odebrał ją w pocztowej przesyłce. Teraz kroczy po ulicach swojego miasta w poszukiwaniu tego jedynego ujęcia. Wchodzi w mroczne zaułki, depcze kocie łby, ogląda fasady kościołów. Po drodze mija setki studentów, przesiadujących w pubach na Starym Mieście. Przez ramię przewieszone ma torby z dwoma aparatami. No i na szyi wisi jednorazówka. Bo nigdy nie wiadomo, czy do danego ujęcia bardziej będzie się nadawała cyfrówka czy może średnioformatowy Hasselblad.
- Muszę zrobić jedno zdjęcie. Potem odsyłam aparat następnej osobie. Ta pstryka, przekazuje dalej. I tak aż do zapełnienia 32 klatek na filmie. Ostatnie osoba wywołuje i na końcu wrzuca w sieć. – Dawid, na forum fotoblogerów (http://www.ffb.pl) znany jako Erdewerde, tłumaczy zasady „Cameracrossingu”. – To akcja zorganizowana przez ludzi, których łączy wspólna pasja – fotografowanie, i którzy zdecydowali się pokazać jej efekty w internecie.
Umożliwiły im to fotoblogi, starsi kuzyni blogów, czyli sieciowych pamiętników. Są to proste strony internetowe, na których internauci umieszczają wykonane przez siebie zdjęcia, najczęściej opatrzając je krótkim komentarzem. Coraz częściej przełamuje się panującą w sieci anonimowość, podpisując fotografie własnym imieniem i nazwiskiem. Galeria staje się wtedy swoistym portfolio artysty.
- Na co dzień zajmuję się projektowaniem graficznym na potrzeby Internetu, więc często trafiałem na strony www fotografów, przeróżne darmowe galerie. Powoli zaczynało mnie to wciągać. W końcu pomyślałem sobie „Ej, a czemu nie spróbować samemu?” I tak powstał mój fotoblog - http://markoff.pl/fotoblog. - opowiada Dawid, przymierzając się jednocześnie do zrobienia zdjęcia. – To zapis mojego życia, przygody z fotografią, eksperymentów z nią związanych, zabawy cyfrówkami, analogami i polaroidami. Przeglądając rzeczy sprzed dwóch lat, widzę, jaką drogę przeszedłem. To samo mogą zobaczyć i ocenić inni. W taki sposób nawiązałem wiele wspaniałych kontaktów. Nie ukrywam, że dzięki stronie w sieci podjąłem współpracę z niemiecką agencją fotograficzną, zainteresowały się mną media.
Erdewerde już zdecydował, co chce uwiecznić na przypadającej mu klatce filmowej. Przystanek autobusowy. Położony poza miastem, zdezelowany, z połamanymi ławkami. Kadr będzie symetryczny, poziomy. Czerwień przystankowej wiaty kontrastuje z błękitnym niebem. Nagle przecina je sylwetka lecącego kruka. Statyczna kompozycja zostaje zaburzona, wkrada się do niej złowrogość, niepewność, ruch. Dawid naciska spust migawki.

Zrobiłem zdjęcie, przecinając pępowinę.
Wokół szum i gwar wielkiego miasta. Samochody z zawrotną prędkością przecinają skrzyżowania, rytm życia ludzi wyznaczają sygnalizatory świetlne na przejściach. Wszędzie wszystkiego pełno, coś się ciągle zmienia. Promienie słońca oświetlają witryny ekskluzywnych sklepów, odbijają się od szyb szklanych biurowców. Jeden budynek pozostaje niewzruszony, choć pamięta jeszcze czasy PRL-u. Swoimi 42 dwoma kondygnacjami góruje nad miastem i całą Polską. Przemek Chudkiewicz patrzy na jego iglicę przez wizjer aparatu, który właśnie odebrał w paczce z napisem „Z pozdrowieniami od Erdewerde”.
- Z Dawidem poznaliśmy się wirtualnym świecie, jak większość fotoblogerów. Fotografować zacząłem z lenistwa – bo przestałem malować. A że byłem kiepskim malarzem to inna sprawa. Założyłam moją stronę (http://foto.chudkiewicz.com) w sierpniu 2003 roku. Chciałem gdzieś upłynnić zdjęcia, a Internet wydawał do tego najlepszym medium. W tym czasie sieciowe galerie dopiero raczkowały, powstawały pierwsze polskie fotoblogi, jak ten Bartka Pogody (http://bartpogoda.net) - opowiada w biegu Przemek. Spieszy się ze zrobieniem zdjęcia na „Cameracrossing”, bo musi jeszcze sprawdzić, jak idzie praca w jego własnym studiu fotograficznym, a w domu czeka małe dziecko. No i dochodzą do tego obowiązki związane z prowadzeniem forum fotoblogerów, którego jest założycielem.
- Pomyślałem, że dobrze byłoby skupić w jednym miejscu kilkuset fotoblogerów z całej Polski. Miałem przestrzeń na serwerze, wykupiłem domenę ffb.pl. Wymyśliłem nazwę i logo. Teraz dzięki temu pasjonaci fotografii mogą prowadzić tu dyskusje, oceniać swoje zdjęcia, dzielić się doświadczeniami, a także po prostu nawiązywać przyjaźnie.
Przemek Chudkiewicz jest też współorganizatorem Festivalu Fotoblogów. Jego idea jest prosta: raz do roku internauci spotykają się w jednym miejscu, by pokazać światu sens istnienia ich wirtualnej twórczości, a przede wszystkim porozmawiać ze sobą osobiście, a nie przez e-maile czy blogowe komentarze. To wyjątkowa okazja do spotkania ludzi, których dzieli bardzo wiele: miejsce zamieszkania, wiek, umiejętności, ale łączy wspólna pasja. Do tej pory odbyły się już dwie edycje, ale, kto wie, może kiedyś 3 czerwca stanie się Międzynarodowym Dniem Fotoblogów?
- Co daje mi fotoblog? W zasadzie to część mojego życia, uzależnienie. Tak jak ludzie idą rano zapalić papierosa, tak ja wrzucam zdjęcia na stronę. Przez niego prawie straciłem przyjaciół, zupełnie przestali do mnie dzwonić, bo i tak wiedzą, co u mnie słychać. – żartuje Przemek.
Granice prywatności w pokazywaniu swojej codzienności praktycznie nie istnieją. Ludzi uwieczniają na kliszy ważne dla siebie wydarzenia, by dzielić się nimi z oglądającymi. Były już na fotoblogach zdjęcia rentgenowskie złamanych kończyn, relacje ze ślubów, miodowych miesięcy, a nawet porodu.
- Chciałem pochwalić się narodzinami mojego potomka, bo to wspaniała rzecz. Swoją drogą dziwię się teraz, z perspektywy czasu, że dałem radę zrobić zdjęcie i przeciąć pępowinę w jednym momencie. Ah, ta adrenalina… – mówi, uśmiechając się na samo wspomnienie Przemek. Uśmiech na jego twarzy jeszcze się pogłębia, gdy wchodzi do domu i widzi swoją półroczną już córeczkę, Blankę. Dziewczynka śpi na ramieniu mamy, która czule głaszcze ją po główce. Zmierzcha, delikatne światło lampki nocnej oświetla ich twarze. Różowy kaftanik małej harmonizuje się z łososiową ścianą w półmroku. Delikatne kontrasty. Przemek wyjmuje aparat, ręcznie przesuwa kliszę. Robi zdjęcie. Pstryk. Aparat pojechał dalej.

Fryzjer zamiast fotobloga?
Karolina Orfali to 23 letnia studentka psychologii. Siedzi z przyjaciółmi przy narożnym stoliku w przytulnej restauracji. Płomień świeczek oświetla ich twarze. W tym świetle kufle ze złocistym piwem mienią się tysiącem kolorów. Za oknem widać stoiska kwiaciarek, gwarne grupy turystów, kupujących precelki i bajgle. W powietrzu rozchodzi się melodia hejnału granego z wieży pobliskiego kościoła. Toczy się ożywiona rozmowa. Padają dziwne i trudne słowa: aberracja, blenda, transfokator, diafragma… Laik nic by z tej konwersacji nie zrozumiał. Młodzi dyskutują o technikach fotografii. Karola woli biernie przysłuchiwać się rozmowie.
- Uwielbiam obserwować ludzi, słuchać, co mówią, uczyć się ich na pamięć, żeby potem, w trakcie robienia zdjęć, umieć wyłapać ten najlepszy moment. Fotografuję głównie twarze, bo człowiek jest dla mnie najważniejszy, to on tworzy przestrzeń. – opowiada.
Karolina jest prawdobodobnie rekordzistką w ilości zakładanych i kasowanych fotoblogów. Obecnie prowadzi stronę http://cinematic-moments.fotolog.pl, na której umieszcza czarno-białe zdjęcia swoich znajomych.
- Nazwa bloga wzięła się z przekonania, że życie każdego człowieka jest jak film. Moje również. Dlatego postanowiłam, że chcę ten film na bieżąco oglądać. Zdjęcia traktuję jak pojedyncze kadry, które potem układają się w jedną całość. W każdej chwili mogę moją sztukę przewijać, zatrzymywać się na ważnych momentach. – wyjaśnia Karolina Orfali. - Faktem jest, że często zmieniam fotoblogi. Gdy chcę zacząć nowe życie, zakładam nową stronę. Ale ostatnio wzięłam się na sposób. Teraz, jak chcę przejść metamorfozę, po prostu… idę do fryzjera.
Rozmowa schodzi na temat publikowania zdjęć w Internecie. Karolina przypomina sobie o leżącym w torebce, zabawnym aparacie i akcji Cameracrossing. Nie ma pomysłu na zdjęcie, co rzadko jej się zdarza. Ale teraz czuję presję, wie, że jej dzieło obejrzą setki ludzi z całej Polski.
- Świadomość, że ktoś ogląda moje fotki, mobilizuje mnie do tego, żeby się kształcić w tym kierunku. Żeby to nie były brzydkie, nieciekawe zdjęcia. Dzięki innym fotoblogerom zrozumiałam, że jedną rzecz można pokazać na wiele sposobów. Nad fotografiami powinno się myśleć. Poza tym fotoblog jest przydatny, gdy ma się kogoś bliskiego gdzieś daleko. Tak jak ja ostatnio, gdy moja przyjaciółka była w Hiszpanii. Nie musiałyśmy nawet do siebie pisać ani dzwonić. Ona oglądała zdjęcia i już wiedziała, co się u mnie dzieje. – mówi Karolina, wyjmując jednorazówkę ze skórzanej torebki. Chwilę zastanawia się jak ją obsłużyć, na co dzień ma do czynienia z innym aparatem, radzieckim Zenitem ET. Przykłada ją do twarzy, mruży jedno oko i patrzy na otoczenie przez wizjer. Perspektywa od razu się zmienia. Trzy wymiary przeistaczają w jeden płaski obraz. Rozgląda się wokoło siebie. Nagle nieruchomieje, znalazła idealny kadr. Jej koleżanka pali papierosa, wypuszcza dym. Smuga dyskretnie przesłania jej twarz, dodaje tajemniczości. Opuszczone powieki, jakby aparat nie był godny oglądania kocich oczu. Długie, gęste rzęsy rzucające cień na policzki młodej dziewczyny. Karolina naciska spust migawki do połowy. Aparat łapie ostrość. Przyciska do końca. Jutro pójdzie na pocztę, wysłać aparat w dalszą drogę.

Do końca.
Przerażająca cisza. Kilka osób klęczy w ciemnym pomieszczeniu. Na sterylnie białej ścianie wisi drewniany krzyż. Cameracrossingowy aparat leży w nierozpakowanym pudełku. Nie ma nikogo, kto mógłby zrobić nim zdjęcie. Następny w kolejce był Zbyszek Radwański, uzdolniony, 31-letni fotograf ze Świdnicy. Nie zdążył wykonać swojej fotografii.
Zbyszek założył swojego fotobloga w sierpniu 2006 roku. Zdjęcia były całym jego życiem. Nimi wyrażał siebie. Fotografiami opisał też swoją chorobę.
- Objawy zaczęły się pod koniec zeszłego roku. Duszności, krótki oddech i później, już w końcowej fazie, jeszcze przed pójściem do lekarza - krwioplucie. Diagnoza była dla mnie wstrząsem. Rak. – napisał na swoim fotoblogu. Mimo uciążliwych dolegliwości pozostawał czynny fotograficznie. Udzielał się na forum, nie pokazywał swojego cierpienia, tryskał energią i chęcią do życia. W tych chwilach społeczność fotoblogerów zjednoczyła się, jak nigdy dotąd. Organizowali aukcje swoich prac, zbierali pieniądze na leczenie Zbyszka. Pokazali, że są nie tylko internetową społecznością, ale też grupą prawdziwych przyjaciół. A Zbigniew cały czas walczył.
- Ten post to naprawdę było wyzwanie, większość robię na czutkę, z tego, co pamiętam i kojarzę. Cały czas staram się gdzieś przy okazji fotografować, trochę mnie to trzyma w kupie. Sztywne łapy, wzrok rozlatany, ale zdjęcia są. – brzmiała notka z 18 grudnia. Przy niej oczywiście były wstawione zdjęcia. Niepodobne do tej wcześniejszych, o wiele gorsze technicznie, poruszone, na nich przypadkowo wybrane obiekty. A jednak te fotografie były najpiękniejsze ze wszystkich, jakie Zbyszek wykonał. Bo robił je, choć prawie całkowicie stracił wzrok. Do końca. Pasja była silniejsza niż ból i choroba.
6 dni później na blogu http://zbigniew.wordpress.com pojawił się ostatni post. Autorem nie był już Zbyszek. I zdjęcie też nie było jego. Brzmiał „Dzisiaj o godzinie 16:40 Zbyszek zmarł”.

ompiled computer programs need not have the compiler present

Elektronika, Internet, Komputery Comments Off

The main disadvantage of interpreters is computer programs run slower than if compiled. Interpreting code is slower than running the compiled version because the interpreter must decode each statement each time it is loaded and then perform the desired action. On the other hand, software development may be quicker using an interpreter because testing is immediate when the compilation step is omitted. Another disadvantage of interpreters is the interpreter must be present on the computer at the time the computer program is executed. Alternatively, compiled computer programs need not have the compiler present at the time of execution. Per sviluppare invece le capsule Mercury, vennero conferiti diversi incarichi ad oltre venti società industriali. L’ordine di produzione venne in seguito assegnato definitivamente alla McDonnell Aircraft Corporation di St. Louis.

Baza Firm Ślubnych wedding24.pl

Internet, Sklepy internetowe, Usługi Comments Off

Branża ślubna rozwija się w naszym kraju bardzo dynamicznie, obecnie jest naprawdę wiele firm, które specjalizują się w doradztwie ślubny, videofilmowaniu, fotografii ślubnej i pewnie we wszystkim na czym można zarobić kiedy jest się pośrednikiem przy przygotowywaniu ślubu. Jednak można na tym zapanować przeglądając różnego rodzaju forum ślubne, na którym dowiemy się nie tylko jak wybrać operatora, ale także znajdziemy tam bazę firm weselnych, która pozwoli nam poszukać najciekawszej oferty dla nas. Warto także znaleźć taki portal ślubny, na którym można nie tylko przeczytać ale także obejrzeć videoreportaż na którym zobaczymy najnowsze kierunki ślubne, posłuchamy co powie nam duchowny lub dowiemy się co to takiego jest ślub humanistyczny. Jest wiele różnego rodzaju portali jednak taki na którym dowiesz się jak wygląda prawdziwy ślub jest tylko główny wedding24.pl. Zajrzyj tam a na pewno znajdziesz ważne dla Ciebie informacje i wideoreportaże. Nie wiem czy zaciekawią Cię informacje nt. ślubu gwiazd, ale na pewno znajdziesz – kolejne kroki jakie należy wykonać kiedy chcesz aby odbył się ślub konkordatowy – kościelny. A może interesuje Cię horoskop partnerski, to także jest u nas na portalu. Ważne jest tylko to abyś chciał nas odwiedzić. Wedding24.pl